czwartek, 30 czerwca 2016

Moje przemyślenia

Hej, cześć, witam
Tak, wróciłam po mojej nieobecności, ale nie ędę się tłumaczyć, bo o tak was to nie obchodzi... Jednak chciałabym opowiedzieć o mojej codzienności oraz o przemyśleniach odnoszących się do mojego życia. W zasadzie dlatego, że to właśnie stronka o mnie. Więcej już zaczynam post. Jakby co, mówię przez mikrofon, bo nie zamierzam tyle pisać, później poprawię błędy.
Moja codzienność. Otóż zaczęłam się już uczyć języka japońskiego a ponieważ zawsze zawsze chciałam właśnie umieć ten język wczoraj zaczęłam właśnie i jeszcze trochę umiem No tak ale jestem początkująca więc efekty są jeszcze niewielkie w tym języku właściwie to jest najtrudniejsze jest Akcent ponieważ te zdania są w ogóle wydaje mi się że do powiedzenia i trudniej jest przeczytać jako Polak trochę mam trudności z tym zwłaszcza że mój Akcent jest bardzo zaniżony.  niektórzy już hejtują jak mam dziewczynę która zachęci ubieraj się jak jak jak doklejac no i w ogóle że oglądałem takie skutki czy coś takiego i że się zbiera Właśnie jak i co w tym dziwnego robić co chce i właściwie może to zrobić i powinni nie powinien jeździć krytykować Bo właściwie robi ten kara dla tych co to lubią te rzeczy które nie powinny się ciebie o jej wygląd bo każdy może powiedzieć że jesteście wszyscy dla każdego jest odmienne zdanie ale już odbiega ma tematu więc na razie poćwiczyłam się litania zapoznanie się teraz spróbuj zapamiętać to jak się mówi jak masz na imię I co to jest trochę sprawia trudność Ponieważ Jest to dość trudne zwroty i właściwie trudny Akcent w tym uchwycone ale jakoś się nauczę wczoraj coś tam mu powiedziałam chyba dobrze ale na razie muszę to zapamiętać Jeśli chcecie nazwy tej aplikacji to chętnie potem napiszę tylko w komentarzu oceń ją bardzo dobrze tylko że jest taki drobny problem że ile to ja tylko w japoński nie wiem
Kolejna sprawa YouTube na którym robię wiem kleje i ciekawostki raczej nic nie robię z twarzą bo jakoś głupio ale zapraszam was na mój kanał Mazikuno Games. Jeśli chcecie to możecie oglądać. Ogólnie to nie za bardzo się na tym skupiam, ponieważ  nie robię montażu ,bo uważam że to za dużo czasu zajmuje.
Snapchat. Założyłam go niedawno i tak szczerze możecie mnie zapraszać, bo to specjalnie dla ludzi od strony internetu. Nazwa to MazikunoGames. Ogólnie mam jeszcze drugiego, ale to tylko prywatny...
Skończyłam szóstą klasę i idę do gimnazjum, a konkretnie do klasy Ic. Jej profil to językowy. Będę się uczuć niemieckiego i doskonalić angielski opanowany u mnie w dużym procencie. Może to przez panią, która w czwartej klasie uczyła nas rzeczy z szóstej? Ale czy płakałam na zakończenie? Tak jak każdy. Trudno się rozstać z klasą, w której czuliśmy się jak w rodzinie. Wszyscy się lubiliśmy. Ale to nie tylko dla nas smutek... Cała szkoła po raz pierwszy się tak mocno płakała. Dosłownie cała.
Dalej... Tak właściwie nic więcej się nie zmieniło. Może to, że są wakacje... Aaaa... Postanowiłam znaleźć sobie jakieś hobby, bo muszę się czymś zająć przez ten czas. Może nauczę się rysować... Jednak to mi się nudzi.


wtorek, 17 maja 2016

Ciekawostki czas zacząć!

Witam ludziki za ekranem!
Pewnie się zastanawiacie co będzie w tymże poście, albo i nie, bo pomyśleliście sobie, że to zwykłe nudy. Otóż, przedstawię tu ciekawostki z naszego pięknego świata. Nie, nie myślałam długo nad notką, zrobiłam to przed chwilą. Dzisiaj jestem w tak dobrym humorze, bo nie było historii. A dlaczego?
*opowiastka*
Zamiast mieć wf-u ćwiczyliśmy z instruktorką taniec, który mamy zatańczyć na dzień rodziny. Gdy skończyliśmy zaczęliśmy błagać panią, o to, by nas zwolniła z lekcji znajdującej się po wf-ie na planie lekcji. Tak właśnie ominęliśmy cudem historię.
A tak właściwie co robiliśmy?
*opowiastka*
Oczywiście był to układ taneczny z zumby. Chłopaki, jak to chłopaki śmiali się z pewnego ruchu, które miały wykonywać dziewczyny. No dobra, ja też się śmiałam. Ale zaraz... Jak nazywał się ten ruch? Oczywiście "sexy zumba", a jakby inaczej? Polegał on na tym, że poruszało się pupą w bardzo *seksi* sposób. *Telefon, przestań pisać o tych seksach*.
Ale kończąc ten temat było fajnie. Podobała mi się ta lekcja mimo, że chłopaki z początku narzekali * i dobrze, niech się wypchają*. Może nie będę przedłużać i opowiem jak ten post będzie wyglądał... Najpierw napiszę ciekawostkę, a następnie mój komentarz itd. Wszystkie ciekawostki w tym poście wzięłam z bezużytecznej. Może już nie będę przedłużała i zaczniemy?
----
1. "Każda komórka w twoim ciele ma zapisany kod autodestrukcji, gdyby biologom udałoby się go zniszczyć/ zatrzymać żyłbyś wiecznie."


Nie wiedziałam, że jest taki kod w naszym ciele... Jednak nie powinniśmy żyć wiecznie, bo ludzie mimo tego, że się nie zmieszczą na świecie, no, powiedzcie co będą robić. Tak w ogóle pisane nam jest umierać i żyć po śmierci w niebie, a nie kisić się ciągle na Ziemi. Ja tam bym się sama zabiła, bo nie potrafiłabym tyle przetrwać.





2. " Złotówkę można rozmienić na 293 sposoby."


Aż tyle? Nigdy nie sądziłam, że moneta o takiej małej wartości może wiązać się z tak dużą liczbą. Ciekawe tylko komu chciało się tyle liczyć i wymyślać te różne sposoby. Ech, gdy człowiek się nudzi, to wszystko zrobi. Hm... Ale zaraz... Po co przecież to potrzebne do życia? Po nic, to tylko ciekawostka, żeby pochwalić się przed znajomymi.


3. " Ludzki umysł jest w stanie przyjąć 1,1 miliona informacji na sekundę, ale jest świadomy tylko 40"


Wow, nie wiedziałam o tym wcześniej, ale trochę słabo, że jesteśmy świadomi dużej mniejszości. Ciekawe jak bylibyśmy mądrzy, gdybyśmy wiedzieli o tym milionie zapamiętanych rzeczy. Ach tam, i tak jestem głupia i to mnie nie dotyczy. Dobra, na lekcjach uczymy się wzrokowo, a ja jako jedyna nie jestem wzrokowcem. Super co nie?


4. " Pewien chińczyk strollował ludzi w kinie rezerwując co drugie miejsce w każdym rzędzie. W rezultacie pary oglądające film musiały siedzieć oddzielnie."


Hah, ciekawe ile go kosztowało to trollowanie. Gdybym chciała coś śmiesznego zrobić, to na pewno nie zrobiłabym tego co on. To głupi pomysł. Naprawdę? Niema w tym nic takiego zabawnego.


5. W Indiach znajduje się sklep o nazwie HITLER promowany hasłem "poczucie niesamowitości".


WTF! No, ludzie może nie znają tam naszego Adolfa, ale bez przesady. Zbieg okoliczności? Słyszałam ostatnio nawet, że w Indiach sfastyka oznacza symbol szczęścia. Dziwne, co nie? Ale co tam! Idźcie ludzie mówić o niesamowitym Hitlerze!
-------
Przepraszam za długość. Jest wieczór i kończy mi się bateria. Mam nadzieję, że notka się spodobała i niema rażących błędów. Jutro może nie być posta, bo będę zajęta.
~ Marti

poniedziałek, 16 maja 2016

Daily news- opis dnia 16.05.16r.

Hej ludzie!
Ostatni post napisałam post o tolerancji osób, które mają inne upodobania. Ale zaraz... Czy ta notka będzie o podobnej tematyce? Nie, bo pragnę opisać mój dzień. Niewiem dlaczego, ale coraz bardziej podoba mi się pisanie bloga o tematyce życiowej. Zwykle obracało się u mnie wszystko związane z MSP. Cóż, to moja pierwsza stronka o życiu, więc to moje wrażenie. A... I chciałabym was poinformować o częstotliwości pojawiania się postów. Otóż, będę je robiła codziennie, chyba, że Internet się zepsuje, a to raczej rzadko. Mam go nie limitowanego, więc większych usterek nie będzie. Drugie co może się wydarzyć to brak czasu wywołany np. wycieczkami czy też ważnymi projektami, ale was raczej o tym poinformuję. Co do bloga- nad jego wyglądem pracuję, a szczególnie nagłówkiem, w którym popełniłam błąd, ale go niedługo naprawię. Najpewniej to będzie dzisiaj. Więc, przejdziemy do notki?
----
Wstałam dzisiaj o 7:07 tak jak zwykle. Tak jakoś się budzę. Kiedyś budziłam się o 5:00, ponieważ mój grafik był tak rozbudowany, że musiałam robić zadanie właśnie o tej piątej. O 7:27 zeszłam na śniadanie, którego nie zjadłam, bo od dłuższego czasu moim pierwszym posiłkiem zwykł być obiad podawany w szkole. Włożyłam do plecaka sok i rogalika po czym zaczęłam się czesać. Jak to w poniedziałki byłam bardzo rozbiegana, więc zanim spostrzegłam była już 7:48. Dwie minuty poświęciłam na ubranie butów oraz płaszcza i poszłam do szkoły. Całe szczęście, że do szkoły mam pięć minut marszem. W szatni ubierałam buty i przysłuchiwałam się dyskusji koleżanek o spodniach- dzwonach, w których wczoraj w kościele była moja kolejna koleżanka.
Język polski: Gdy weszliśmy do sali wypakowałam z plecaka moje książki. Do pani podeszła moja koleżanka z torebką papierową, która miała nawet ładny wzór. Miała ona bowiem urodziny i musiała poczęstować panią. Zaczęliśmy śpiewać "Sto Lat" po czym głośno klaskaliśmy. Następnie została sprawdzana obecność. Czytała, czytała aż zapomniała o mnie. Musiałam zwrócić jej na to uwagę, ale zanim coś powiedziałam wyręczyli mnie Piotrek i Dawid. No, wiecie chyba co to było:
- Psze pani, pani zapomniała o Martynie!
Pomijając to sprawdzaliśmy zadanie, które zaczęliśmy pisać na ostatniej lekcji. Ja, jak to ja, oddałam je już dawno temu, więc nie musiałam czytać. Nienawidzę czytać zadań, które napisałam. Wolę raczej, gdy zostanie dokladnie rozpatrzona u pani. Dalsza część lekcji spędziliśmy na notatce o przekazie legendy o śpiących rycerzach w Tatrach. Chciałam coś narysować, ale nie dałam rady, bo ciągle coś mazałam gumką koleżanki z ławki. Thanks, Patrycja. Przepraszam, że cię tak wykorzystuje. Zadzwonił wreszcie dzwonek, a my ucieszeni wyszliśmy z klasy, bo nie dostaliśmy zadania.
Matematyka: Duża część klasy pojechała na zawody, więc zostało nas 12 na lekcji. Tym razem nie musieliśmy śpiewać sto lat, bo pani uważa to za zbędne. Wycałowała Olę i zabraliśmy się za oglądanie sprawdzianów, które pani oceniła. Dostałam 4 (20/25), więc nie jest źle. Szczerze powiedziawszy nie rozumiem siebie. Zadanie z gwiazdką zrobiłam dobrze, a wyłożyłam się na prostych rzeczach. Po chwili pani kazała nam siąść przy komputerach. Zalogowaliśmy się na swoje konta i zaczęliśmy rozwiązywać zadania matematyczne na stronie *klik*. Zresztą wam ją polecam, dzięki niej można dużo powtórzyć. To zawsze robimy, gdy niema większości klasy, a że mamy tylko temat do końca książki nic takiego się nie dzieje. Dawid, jak mówił, "rozwalił system" w taki sposób:
1.
2.
3.
4.

Co mam powiedzieć? Cwaniak. A sposób mojej koleżanki? Włączyła kalkulator i myślała, że jest taka mądra, a nawet nie potrafiła go używać. Zastanawiałam się nad przykładem aż zadzwonił dzwonek, a ja byłam zdziwiona, że tak szybko minęła lekcja.
Technika: *Całowanie, życzenia* Jako iż nie było dużo osób pani stwierdziła, że nie opłaca się zaczynać nowego tematu. Rozwiązywaliśmy karty pracy. Nie, ja rozwiązywałam, a moja koleżanka się odgapiała. Tak to jest, gdy tylko ty wiesz jak się rzutuje. Szybko wszystko zrobiłam i wzięłam się za rozmawianie. Wiem, wiem, nie rozmawia się na lekcjach, ale cóż. Co miałam robić? A... Zapomniałam jeszcze o tym, że pani zdążyła mówić na lekcji, o tym, że mam tyle rodzeństwa itp., ale to tak naprawdę udzielał się mój kolega Dawid. Nie, nie ten, którego znacie z polskiego. To ten drugi typ o gorszym charakterze. On to się lubi wtrącać do wszystkiego. Ech... Tak to już jest.
Przyroda: Zamiast przyrody mieliśmy luźną lekcję. Pani niestety pojechała na zawody razem z panem od wf-u. Za to mieliśmy zastępstwo z nauczycielką, która uczy aktualnie drugą klasę. Weszliśmy do klasy, a pani:
- Możecie robić co chcecie bylebyście byli cicho.
Ja odwróciłam się do dziewczyn z tyłu i zaczęliśmy grać w państwa miasta. Graliśmy, graliśmy aż tu nagle w zawodzie u koleżanki usłyszeliśmy na literę"P"- prostytutka. Zaczęłyśmy się śmiać. Po paru minutach dosiedli się do nas chłopacy. Podpowiadali różne rzeczy. Pomyślcie sobie co powiedzieli w kategorii rzecz na literę"F". Mała podpowiedź... To mają tylko osobnicy płci męskiej. No właśnie. Za to zawód na literę "R". Ruchacz- zawsze i wszędzie- tak powiedzieli chłopaki. Nie wiecie nawet jacy zboczeni są chłopacy z mojej klasy. Kiedyś bawili się mlekiem i mówili, że to sperma. W końcu zadzwonił dzwonek na przerwę.
Język angielski: W sali śpiewaliśmy" happy brithnay" z naszą wychowawczynią czyli panią od języka angielskiego. Tańczyliśmy zumbę. Mieliśmy ten taniec pokazać na dzień rodziny. Uczyliśmy się ruchów, ponieważ na ostatniej lekcji z instruktorką nie było dużo osób, a w tym mnie. Chłopaki przyłączyli się do nas i poruszali ciągle kroczem. Mówię odrazu, że dobrze, że tego pani nie zauważyła. Nauczycielka zaczęła z nami tańczyć i tak minęła nam ra lekcja. Oczywiście nie mogło zabraknąć wypowiedzi pani o dziecinności chłopaków. Jak zwykle musieli się wygłupiać. Wzięli mikrofony i przybliżyli usta do nich tak, że dotykali nimi powierzchnię mikrofonu. Gadali coś w tym samym czasie, więc wychodziły dziwne dźwięki. Pani powiedziała tylko "no comment" i powiedziała po cichu do dziewczyn, że dzieci muszą się przecież pobawić, a my tylko przytaknęłyśmy i skupiłyśmy się na tańcu. Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę dziewczyny przypomniały o jutrzejszej próbie tańca i wyszłyśmy na przerwę. Zapomniałam powiedzieć, że mój kolega Dawid, tak, ten Dawid z polskiego masturbował się na dwóch krzesłach. Nie powiem koleżance, że robił to na jej miejscu. Dobra, nie będę zła, zrobię to po lekcji.
Wf: Nie było pana od wf-u, ale i tak mieliśmy wf tylko, że z moją wychowawczynią z klas 1-3(.) Fajnie było, a zwłaszcza, że wróciła brakująca część klasy akurat w momencie rozpoczęcia gry. W co graliśmy? Otóż, była to piłka ręczna. Dla naszej drużyny oczywiście zwycięstwo 10:7 mimo, że w drugiej drużynie byli mocniejsi zawodnicy. Jedyne co mi się nie podobało to chaos. Nie mieliśmy już czasu wybierać od nowa drużyn , więc był mecz dziesięciu na jedenastu zawodników. Jak to powiedziała moja koleżanka? " Był totalny rozpierdziel". Pani też nie mogła się nadziwić jacy to my jesteśmy wysocy. My jesteśmy prawie równi z wszystkimi nauczycielami. Co my jemy, że tak rośniemy?
- Masło, psze pani, masło.
Po meczu pani wypuściła nas do szatni. Gdy się już przepraliśmy poszliśmy do domu. Kółko przyrodnicze zostało odwołane, więc skończyłam lekcje o 13:25(.)
------
I taki był mój dzień. Myślę, że post się spodobał i, że nie był za krótki. Rzeczywiście, mogłam się bardziej rozpisać, ale bałam się, że pomysły ulecą mi z głowy. Był to raczej normalny dzień. Co tydzień będę opisywała dni.
~ Marti

niedziela, 15 maja 2016

Homo, hetero i bi czyli o szanowaniu upodobań innych

Hej, cześć, witam!
Siedziałam i oglądałam Galileo aż mnie naszło na opowiedzenie o szacunku dla innych. Myślę, że to dobry temat na notkę, gdyż na całym świecie dyskryminuje się ludzi, którym podobają się osoby tej samej płci. Pora zwalczyć to gnębienie, a że blogi trafiają głównie do młodszych, nauczeni będziecie już jako młodzi ludzie.
--------------


Zapewne słyszeliście o homoseksualizmie czy też biseksualizmie. Owszem, te osoby mają odmienne upodobania, ale nie należy ich odtrącać. No i co, że są mniejszością? Każdy ma prawo kochać kogo chce. Wiele ludzi ukrywa się z odmiennymi upodobaniami, ale powiedzcie sami, chcielibyście być szczęśliwi czy na zawsze nie odczuwać tych emocji? Dlaczego nie wyśmiewacie zwierząt? One też są homoseksualne np. koniki morskie, lwy czy też inne. Widzicie więc, że to nie jest wbrew natury, a raczej w zgodzie. Racja, w Polsce takie osoby nie mogą się żenić, ale powiedzcie, czy to się im nie należy. To nie ich wina. Bóg dał im takie upodobanie, ale już zezwolenia na ślub nie. Nie należy ich gnębić, hak wy byście się poczuli, gdy ktoś wyśmiewa to, że coś ci się podoba? No właśnie. W Ameryce związki homoseksualne są normą i tak powinno być wszędzie niezależnie od wyznania, wieku czy pochodzenia. Wśród nastolatków jest mało osób, które się do tego przyznają, gdyż boją się braku zrozumienia od rówieśników. W dzisiejszych czasach ludzie nie szanują wielu rzeczy czasem bardzo normalnych. Pewnie sobie myślisz, że to głupie gadanie o nic. Nie, nie jest. Próbuję cię tu właśnie nauczyć tolerancji drogi młody człowieku. Więc, tak nie powinno nikogo się traktować. Część ludzi zabija się za brak zrozumienia od innych, a druga wzmacnia się i ma silniejszą wolę, wytrzymuje więcej i nie działa pod wpływem emocji, które rządzą człowiekiem. No powiedz coś. Tak, albo się człowiek zabija albo wzmacnia. Powiedz, czy warto ich prześladować? Nie, bo tak nagle się nie zmienią i to każdy wie. Ludzie dyskryminują ich bo myślą, że będą szanowani. Owszem, będą cię szanować, bo również poczują, że mogą stać się twoją drugą ofiarą! Nie, to nie szacunek, a strach. Tak naprawdę nie mają nic do danej osoby, nic nie mają przeciwko. Są z tobą i naśmiewają się, bo ratują się przed poniżeniem z twojej strony. Więc, zamiast być lubianą osobą zostaniesz postrachem. A ty czytelniku, gdy spróbujesz się z nich zaśmiać zastanów się najpierw co do nich masz. Jaki jest powód tego, że się śmiejesz? Ci ludzie są bardziej wrażliwi i troskliwi, więc bywają świetnym materiałem na przyjaciela i słuchacza twoich trosk.
Mimo, że nie mam pociągu do tej samej płci szanuję osoby, które takowy mają. Podziwiam ich, ponieważ potrafią przyznać się do odmienności i wytrzymują obelgi innych. Tych cech powinniśmy się od nich nauczyć. Każdy człowiek jest równy i ma prawo do wyrażania poglądów.
-----
Mam nadzieję, że post się spodobał i wyniesiecie coś z niego. Napracowałam się nad nim, więc uszanujcie moją pracę i zacznijcie ich szanować! I tak, wiem, że notka jest krótka.
~ Marti

















sobota, 14 maja 2016

Mój świat czyli przywitanie.

Dotarliście właśnie do odmiennego kawałka świata w tym urządzeniu, do którego właśnie przyklejacie patrzały. Myślicie pewnie, że to taki zwyczajny blog. Mylicie się. To MÓJ blog. W sumie niewiem kim ty jesteś choć mogłabym dowiedzieć się dzięki waszemu IP. Tak, mogłabym to zrobić, ale nie zrobię. PRYWATNOŚĆ moi drodzy, PRYWATNOŚĆ! To trzeba uszanować, aczkolwiek niektórzy tego nie robią, więc gdy się kąpiecie lepiej nie korzystajcie z waszej elektroniki. No, Martyna powiedz kto korzysta z telefonu w łazience. No, ja, ale to już nieważne. Zaraz, zaraz... Czy ja się przedstawiłam? No właśnie.


O mnie
Mam na imię Martyna ( może już wiecie) oraz mam 12 lat ( chciałabym napisać wiosen, ale urodziłam się w lecie). Jestem taka młoda? Oczywiście, że tak! Niedługo kończę trzynaście lat. Tak proszę państwa! T R Z Y N A Ś C I E! Urodziłam się dokładnie 24 lipca 2003 roku, a co się za tym wiąże? Chodzę do szóstej klasy i niedługo stanę się gimbusem. Gratulejszyn kochana! Idę dokładnie do klasy językowej, bo w ogólnej tylko wyschnie mój talent, ale zaraz... Najważniejszą rzeczą, o której wam muszę powiedzieć, to to, że jestem beztalenciem. Co by tu jeszcze? Nazwiska nie podam, bo PRYWATNOŚĆ przede wszystkim, ale mieszkam w województwie małopolskim. No wiecie, Kraków i te sprawy. Znacie miejscowość o nazwie Wadowice? Mieszkam niedaleko nich. Szczerze powiedziawszy kocham to miejsce. Każdy, gdy usłyszy o Wadowicach ma coś do kremówek, które bardzo lubię. Może trochę o zainteresowaniach? Otóż, lubię marzyć i patrzeć w gwiazdy, rysować, pisać, konie. Nie jestem osobą towarzyską aczkolwiek mam wiele znajomych. Czasem dobre jest siedzenie w samotności. Lubię pisać o różnych rzeczach aczkolwiek czasem mi to nie wychodzi, bo jestem beztalenciem tak jak już wcześniej mówiłam. Jak wyglądam? To pojęcie zbyt względne. Nie jestem ładna. Mam blond włosy, które wszyscy chwalą, a ja tylko zastanawiam się jak można chwalić takie kołtuny. Moja cera jest bardzo blada i nigdy nie uda mi się opalić. Moja skóra jest bardzo narażona na oparzenia. Kiedyś się oparzyłam po trzygodzinnym siedzeniu na polu. No wiecie, ogromne bąble i te sprawy. Oczy mam niebieskie. Są one dość dziwne, bo zmieniają swój kolor. Gdy jest gorąco są jasne i wyglądają tak jakbym była ślepa, a gdy jest już zimniej są ciemne. Kiedyś tak mi pociemniały, że były granatowe. Jeśli już o tym cała jestem obsypana pieprzykami. Wzrost to 161 cm jeśli nie jestem wyższa. Rozmiaru buta chyba nie muszę podawać? No, to tyle informacji o mnie wystarczy.


O czym będę pisać?
Tak właściwie o wszystkim i o niczym. Jeśli mi coś zaproponujecie, to spróbuje to spełnić.


Mam nadzieję, że ten post jest dobry i, że nie najem się wstydu przez niego. Widzimy się w następnym poście!
~ Marti czy jak mi tam